Na cholerę mi ta miłość?

Termin: w trakcie ustalania
Miejsce: Warszawa, Bracka 22 lok 15a.
Rezerwacja miejsca: agnieszka.janczewska@swiadome-zycie.com

Bezpłatne seminarium – Na cholerę mi ta miłość?
W czasie seminarium wyjaśnione zostaną następujące tematy:
1. Czym ta miłość jest a czym nie jest.
2. Co mi ona da, po co w ogóle wchodzić w temat.
3. To znaczy co, że do tej pory żyje i jej nie doświadczyłem?
Na koniec zabawa w odróżnianie iluzji od prawdy.

Jedyna miłość jaka istnieje kocha takie jakie jest zawsze.
To jest jedyna definicja miłości, wszystkie inne są iluzją.
Ludzie na Ziemi kojarzą miłość z drugim człowiekiem, utożsamiają ją z partnerstwem, byciem rodzicem, miłością do dziecka, czy do rodzica. Na dodatek od razu na wejściu widzą ją jako efekt wow – miłość oznacza, ze mogę być z drugim człowiekiem, mylą miłość z zakochaniem lub uczuciem bliskości (tu głównie kobiety w relacji z dzieckiem).
I oczywiście w wymienionych wyżej sytuacjach może być miłość, ale równie dobrze może jej nie być, tylko osoba wymyśliła sobie, że ta miłość tam jest.
Ja uczę tej jedynej prawdziwej miłości, która kocha zawsze takie jakie jest i żeby uświadomić sobie
czym ta miłość jest ZAWSZE zaczynamy od siebie.

Powiedzenie kochaj bliźniego swego jak siebie samego jest przekłamaniem, w ciągu wieków albo w tłumaczeniu, albo w błędnej interpretacji uciekł prawdziwy sens tych słów, czyli: kiedy kochasz siebie miłością, która kocha takie jakie jest wtedy tak kochasz każdego innego człowieka na Ziemi. Ale to że kochasz nie oznacza, że musisz z nim być, lub nawet go lubić. To jest największe przekłamanie związane z miłością, że miłość równa się lubię tego człowieka. To z uczucia bliskości chcesz być z drugiem człowiekiem, miłość ta jedyna jest uniwersalna i ani nikogo nie wyróżnia, bo kocha
“bardziej”, ani nikogo nie pomija brakiem miłości.

Bo co to znaczy kochać? Dlaczego tu nie ma efektu wow. Dlatego, że kochać oznacza:
– brak chęci zmiany czegoś/kogoś/siebie,
– nieocenianie siebie, kogoś, sytuacji.
Wystarczą te dwie rzeczy i już KOCHASZ. Ale pod tym “wystarczą” jest proces, proces wychodzenia z chęci zmiany i oceny siebie i innych i ten proces będzie trwał tyle czasu ile go potrzebujesz i ani minuty dłużej, ani minuty krócej. A ile czasu potrzebujesz to już zależy od indywidualnych uwarunkowań każdego człowieka.
Miłość jest stanem więc jeśli kogoś nie oceniasz, to jesteś w stanie miłości do niego. Jesteś w uczuciu spokoju, bo niezależnie od tego co on robi Ty to akceptujesz.
I tu pojawia się ważny temat: powiedzenie sobie, że coś akceptuję, a naprawdę akceptować to są dwie różne rzeczy. Bardzo dużo osób daje się zwieźć rozumowi w tym zakresie i tylko mówi, że akceptuje, albo używa słów typu: pogodziłem się, wybaczyłem, przepracowałem.
I tu wchodzi szczerość, bez szczerości ze sobą NIE MA MOWY o miłości.
A dlaczego, my ludzie, bardzo często nie jesteśmy szczerzy sami ze sobą i z innymi? Bo prawda boli.
A co Ci da miłość, o co tyle hałasu?
Miłość Ci nic nie może dać, tylko Ty sam sobie możesz coś dać lub zabrać. Jedną z podstawowych iluzji w jakiej żyją ludzie na Ziemi, jest iluzja, że my tu coś dostajemy. Nie, na Ziemi, albo coś bierzesz, bo chcesz, albo nie bo nie chcesz, albo akceptujesz, że nie możesz wziąć. Tu nie mowy o dawaniu Ci czegokolwiek.
Kolejnym aspektem jest fakt, że każdy sam kreuje swoją rzeczywistość, czyli Twoje tu i teraz to jest efekt WYŁĄCZNIE Twoich wyborów. Nikt Ci tej rzeczywistości nie zaserwował, Ty ją wykreowałeś. Jeśli nie ma w niej tego co chcesz, to znaczy, że sam sobie tego nie dałeś.
Więc na cholerę mi ta miłość?
Podstawowym doświadczeniem człowieka na Ziemi jest brak miłości, każdy z nas tego doświadcza w momencie, kiedy uruchamia się jego ego i rozum. Nie ma wyjątków, to znaczy nie ma takiego człowieka na Ziemi, który całe życie by się kochał. Dlatego każdy człowiek kreuje swoją rzeczywistość z poziomu NIEKOCHANIA siebie.
Czyli zadaj sobie pytanie:
nie
dlaczego nie mogę mieć tego, co chcę,
tylko
co co sprawia, że nie chcę sobie tego dać, jakiego siebie nie kocham, że nie chcę sobie tego dać.
Im bardziej uświadomisz sobie jakiego siebie nie kochasz tym większe szanse masz na przetransformowanie tego niekochania siebie w kochanie siebie.
Czy to oznacza, że jak będę siebie kochał to będę miał wszystko to, co chcę? Niekoniecznie. Proces transformacji z niekochania do kochania jest też procesem uświadamiania sobie, że czasem czegoś chcemy nie dla siebie, tylko po to by na przykład udowodnić coś innym. Wtedy, jak zaczynasz kochać siebie, przestajesz tego chcieć, i znika stres związany po pierwsze z tym, że tego nie masz/nie osiągnąłeś, oraz przesuwasz zasoby energii z udowadniania innym na zajmowanie się sobą. Różnica w poziomie komfortu psychicznego i fizycznego ogromna.

To znaczy co, że do tej pory żyje i jej nie doświadczyłem?
I tak i nie. Na pewno doświadczyłeś braku miłości, ale jej braku doświadczamy w bardzo konkretnych wybranych przez duszę sytuacjach – tzw karma. Na tym polu bardzo mocno doświadczamy braku miłości i bardzo mocno się oceniamy. Przyciągamy podobne sytuacje, żeby zobaczyć siebie w nich i mieć szansę przetransformować ból związany z uczuciami typu bezsilność, bezradność, odrzucenie, brak wartości w miłość.
Dlatego ci, którzy uświadomili sobie i zaakceptowali te uczucia doświadczają miłości, ci co nie uświadomili nie doświadczają, żyją z poziomu rozumu.
Czy jest coś złego w tym braku miłości?
Absolutnie NIE.
Nadal żyjesz, nadal możesz korzystać z życia, ale doświadczasz siebie z poziomu rozumu: złości, frustracji, stresu, irytacji, oburzenia, umniejszania się, wywyższania się, poczucia braku, poczucia tęsknoty, ekscytacji i nakręcenia, nałogów itp.
Czy jest coś w tym złego?
Nadal nie, tylko wszystko co wymieniłam zużywa bardzo dużo Twojej energii, której potem nie masz na hobby, czy bliskość ze sobą i Twoimi bliskimi, w dłuższym okresie są z tego choroby.
Czy jest tym coś złego?
Nadal nie.
Więc na cholerę mi ta miłość?

Miłość wprowadza w życie spokój – tylko i aż.
Miłość, czyli stan spokoju wynikający z samoświadomości i akceptacji siebie zawsze.
Wtedy jesteś uważny, zawsze wiesz co możesz, a czego nie, a nawet jak nie możesz, to nadal akceptujesz. Budujesz partnerstwo z bliskimi, nie stosujesz kontroli rzeczywistości, ciało jest rozluźnione i masz energię na wszystko na co, chcesz ją spożytkować. Otwierasz się na energię pieniądza, zdrowia, partnerstwa i każdą inną na jaką chcesz się otworzyć.
Miłość jest wyborem, a wybór należy do Ciebie.