Bo chodzi o wybór.

wybór, wolna wola, zniewolenie, więzienie, muszęBo chodzi o wybór.

Często jest mi zadawane pytanie: co to jest co ty robisz? Próbowałam pokazywać, że chodzi o miłość, świadomość, spokój. I tak, o to też chodzi, ale największą wartością tego co oferuję każdemu, kto się otworzy na to co robię jest MOŻLIWOŚĆ WYBORU.

Jednym z podstawowych źródeł frustracji, stresu, chorób i poczucia bezsensu jest poczucie braku wyboru:

  • muszę chodzić do pracy
  • muszę kochać swoje dzieci
  • muszę być grzeczna/muszę być odpowiedzialny
  • muszę pomagać innym/ muszę zadowalać innych
  • muszę robić to, co dusza dla mnie wybrała
  • muszę muszę muszę

Słowo muszę sprawia, że człowiek czuje się jak w więzieniu. I problem zaczyna się w momencie, kiedy zaczyna WIERZYĆ, że w nim jest. A na dodatek zaczyna wierzyć, że nigdy się z niego nie uwolni.

A to jest nieprawda, ZAWSZE MAMY WYBÓR I NIC NIE MUSIMY.

Problem nie polega na tym, że ludzie nie mają wyboru, problem polega na tym, ŻE NIE WIDZĄ, ŻE TEN WYBÓR MAJĄ.

I to jest to, co oferuję swoją pracą, daję ludziom możliwość widzenia swoich wyborów, otwieram ich wolność wyrażania siebie tak, jak chcą.

Czy możliwość życia bez “muszę” jest warta zachodu?

Odpowiedź znajdź w sobie sam.

System przekonań – “muszę”/“nie mam wyboru”

wybór, ślepa uliczka, muszę, zniewolenieSystem przekonań – “muszę”/“nie mam wyboru”.

Każdy człowiek buduje swój system przekonań. System przekonań jest zawsze ograniczający. Wierząc w swój system przekonań ograniczasz i zniewalasz siebie. Nie widzisz swojego potencjału i wszystkich możliwości. A dlaczego ich nie widzisz? Bo sam je wykluczyłeś, bo uwierzyłeś, że coś “musisz”, bo uwierzyłeś, że “nie masz wyboru”.

ZAWSZE MAMY WYBÓR, ale czasem ten wybór jest trudny, albo wydaje się niemożliwy.

Podaję przykład abstrakcyjny:
– ktoś ma trudną sytuację finansową i uważa, że “musi” sam sobie poradzić i na przykład nie poprosi o pożyczkę, bo “woli umrzeć niż prosić o jałmużnę”.
– lub ma kredyt, więc “musi” pracować w korporacji, bo utrata domu jest dla niego nie do przyjęcia.
I wtedy, kiedy życie daje mu mnóstwo możliwości, by wyjść z trudnej sytuacji, on ich nie widzi, bo przekonał sam siebie, że “coś musi” lub “nie ma wyboru”. I wydaje mu się, że jest w ślepej uliczce – a nie jest – tylko sam siebie przekonał, że ona jest ślepa, bo sam odrzuca/nie widzi innych możliwości.

Wierząc rozumowi, że coś jest nie do przyjęcia SAM SIEBIE ZNIEWALASZ.

I tu masz wybór, możesz nadal patrzeć na trudne sytuacje z poziomu “muszę” lub “nie mam wyboru”, a możesz zadać sobie pytanie czym jest dla Ciebie alternatywa i dlaczego jej się boisz, skoro nie bierzesz jej pod uwagę jako opcji.